bear_web_filtered_2

Ale o co chodzi z tą brodą? – Część I

Niedźwiedzie już wstały! Dziewczyny już po wiosennych porządkach – już widać na ulicach zadbane włosy i promienny uśmiech. Czas na Was Bracia – nie ociągamy się!! Dbamy o brodę na wiosnę!!

bear_web_filtered_2

Niezależnie czy masz długi gęsty zarost, czy tylko kozią bródkę – posiadanie zarostu zobowiązuje. Jeśli chcesz się opędzić od kobiet, przestań dbać o brodę i dla pewności załóż skarpetki do sandałów. Ale jeśli chcesz wyglądać interesująco, jeśli broda ma dodać charakteru i ma intrygować – trzeba o nią dbać. Nie wystarczy sam zestaw kosmetyków. My też, jak pytamy kosmetyczkę o cellulliit, dostajemy całą listę wytycznych. Trzeba zrobić kapitalkę!

Włosy to… zmodyfikowane komórki naskórka, są sznurami martwych, całkowicie zrogowaciałych komórek. Powstają w mieszkach włosowych, zwanych potocznie cebulkami.

Całkowita ilość mieszków na ciele dorosłego człowieka ustala się pomiędzy 9 a 22 tygodniem życia płodowego i pozostaje niezmienna do końca życia. U kobiet włosy żyją dłużej, zaś u mężczyzn są grubsze i szybciej rosną. Włosy różnią się do siebie w zależności od tego, w jakim regionie rosną, dlatego gęsta czupryna nie zawsze idzie w parze z dorodną brodą. Androgeny, estrogeny, prolaktyna, parathormon, ACTH i sterydy – oczywiście mają ogromne znaczenie, ale nie tylko ich poziom jest tu istotny. Ważna jest także gęstość i wrażliwość receptorów androgenowych – rzadki i cienki zarost nie oznacza niskiego poziomu androgenów, to może być związane z tym z jaką łatwością reagują na ten hormon receptory androgenowe. Z resztą dowodem na to jest łysienie męskie – zbyt duża wrażliwość i budowa receptorów powoduje utratę włosów na skórze głowy, co absolutnie nie przekłada się na jakość i gęstość zarostu.

Cebulki włosa są bardzo dobrze unerwione (dlatego lubimy mizianie), ale niestety odżywiają je mikroskopijne naczynia krwionośne. Włosy – ponieważ są martwe – nie są łatwym obszarem jeżeli chodzi o dystrybucję składników odżywczych, dlatego tak trudno o nie zadbać, a ich stan odzwierciedla ogólną kondycję zdrowotną. Każda zmiana diety, stres, choroby bardzo szybko mogą spowodować spowolnienie wzrostu, wypadanie włosów, czy pogorszenie ich wyglądu. I dlatego:

  • Tak ważna jest prawidłowa, zbilansowana dieta. Niezbędny jest każdy składnik, zarówno białko, węglowodany jak i tłuszcze. Mikro- i makroelementy, witaminy to podstawa, a szczególnie dbamy o prawidłowy poziom żelaza, biotyny, kwasu pantotenowego. Wiem, że mężczyźni lubią ćwiczyć na siłowniach, wiem, że stosujecie restrykcyjne diety wysokobiałkowe – niestety im bardziej jesteście w tej diecie zdyscyplinowani tym szybciej pojawią się problemy z zarostem i włosami. Już nie mówiąc o nerkach, dla których dieta wysoko-proteinowa jest bardzo obciążająca. Dlatego zbilansowana, mądra, zdrowa dieta – TAK. Same proteiny – NIE

  • Siłownia, rower, rolki, świeże powietrze – niezbędne dla dobrej kondycji fizycznej i psychicznej, które w linii prostej przekładają się na jakość i witalność zarostu.

  • Pielęgnacja, a raczej jej brak może zaskutkować tym, że włosy stają się matowe i kruche, z rozdwajającymi końcówkami, przetłuszczają się i szybko tracą świeżość. Cierpi na tym także skóra, która zaczyna swędzieć, pojawiają się krosty, a w ekstremalnych sytuacjach nawet łojotok i miejscowe stany zapalne. To samo niestety może spowodować nieprawidłowa pielęgnacja lub nieodpowiedni dobór produktów. Pielęgnacja skóry pod zarostem jest trudna i wymagająca. Utrudniony jest dostęp powietrza, codzienny peeling za pomocą ręcznika praktycznie nie istnieje, aplikacja kosmetyków wymaga więcej uwagi.

  • Regularne wizyty u Barbera – brak profesjonalnej opieki bardzo szybko da się zauważyć w postaci niczym niekontrolowanego gąszczu. Pół biedy jeśli to tylko niefajny bałagan na buzi. Gorzej jeśli przełoży się to niekorzystnie na stan zarostu i skóry. Broda ma wyglądać elegancko, a Barber się na tym zna.

  • Uśmiechamy się i Kochamy na maxa!!!

Ja chciałabym trochę napisać o pielęgnacji. Na każdym etapie zapuszczania brody jest ona nieco inna, w zależności od długości i problemów sięgacie po inny rodzaj kosmetyku. Oczywiście plus szczotka – kartacz jest nieodzownym elementem pielęgnacyjnym.

Pierwsza rzecz to mycie brody. Niewidoczne drobinki kurzu, śniadania, pozostałości preparatów do stylizacji, zapach – to wszystko należy zmyć. Z resztą tak jak myjemy włosy na głowie– nie ma tu głębszej filozofii. Myjąc brodę pamiętamy o oczyszczaniu skóry twarzy. Jeśli ktoś może myć zarost zwykłym szamponem, to tylko mu zazdrościć. Brak uczucia ściągania, podrażnień i przesuszenia skóry i włosów po zwykłym produkcie myjącym to ogromne ułatwienie. Ale niestety w wielu przypadkach jest wręcz odwrotnie i trzeba sięgać po łagodniejsze wersje.

bear_swimming_web_filtered

Dlaczego detergenty są złe..

Codzienne stosowanie detergentów (również długotrwały kontakt z wodą, nieodpowiednia pielęgnacja, złe warunki klimatyczne i zawodowe, zanieczyszczenie środowiska) bardzo często prowadzi do wysuszenia skóry. Pojawiają się nieprzyjemne zmiany w wyglądzie skóry: zaczerwienienia, łuszczenie, pieczenie i swędzenie. Dlaczego? Za nawilżenie warstwy rogowej skóry odpowiada kilka istotnych procesów:

• Szybkość transferu wody do głębszych warstw skóry, za co odpowiedzialne są mukopolisacharydy oraz cząsteczki kolagenu w skórze.

• Szybkość utraty wody regulowana przez hydrolipidowy płaszcz ochronny na powierzchni skóry (TEWL).

• Zatrzymywanie, wiązanie wody w skórze, regulowane przez NMF- naturalny czynnik nawilżający.

To może zacznę od TEWL. TEWL to Trans Epidermal Water Loss czyli przeznaskórkowa utrata wody – ograniczenie tego wskaźnika jest jednym z najważniejszych zadań współczesnej kosmetyki. Żeby był jak najniższy dbamy o PTS czyli płaszcz hydrolipidowy. PTS ogranicza ucieczkę wody. Zbudowany jest w wody i składników lipidowych (ceramidów (40-50%), cholesterolu (25%), wolnych kwasów tłuszczowych, trój- i diglicerydów, wosków oraz skwalenu). Nazywany jest cementem międzykomórkowym, ponieważ wypełnia przestrzenie międzykomórkowe. Tworzy coś w rodzaju okluzji, bariery –  jest najlepszą tarczą ochronną organizmu przed różnorodnymi czynnikami środowiskowymi: zanieczyszczeniami, bakteriami, mrozem, wiatrem, wahaniami temperatur, promieniowaniem UV i przesuszonym powietrzem w klimatyzowanych czy ogrzewanych pomieszczeniach.

NMF – natural moisturizing factor – to mieszanina składników, występujących w warstwie rogowej skóry. Główną rolą NMF jest odpowiednie nawilżenie skóry. Składa się m.in z wolnych aminokwasów i ich pochodnych, kwasu urokainowego (naturalny filtr UV), soli nieorganicznych, cukrów, kwasu mlekowego, kwasy cytrynowego, mocznika, jonów chlorkowych, fosforanowych, sodu, potasu, wapnia i magnezu. Te wszystkie substancje bardzo silnie wiążą wodę występującą także w powietrzu. Dzięki temu skóra jest odporna na pękanie i łuszczenie.

Na szczęście TEWL, PTS i NMF w bardzo dużej mierze zależą od nas samych i od pielęgnacji jaką stosujemy na co dzień. Możemy świadomie dokonywać wyborów i kupować produkty myjące bez silnych detergentów chemicznych lub zupełnie od nich wolnych. Detergenty wypłukują cement międzykomórkowy, dziurawią PTS i tym samym zwiększają TEWL.

Co możecie zastosować? Szukajcie produktów bez detergentów lub ewentualnie z niską zawartością środków piorących. Osobiście polecam produkty na bazie olejów. Mydła i szampony naturalne na bazie olejów niwelują podrażnienia, przyspieszają proces gojenia wyprysków i zapobiegają tworzeniu się nowych. Płaszcz lipidowy skóry nie jest naruszany, a skóra jest nawilżona, elastyczna i zdrowa. Pewnie, że może być uczucie ściągnięcia, ale to naturalne, tak działa mydło (ściąganie to nie wysuszanie), a twardość wody ma tu niebagatelne znaczenie. Jak jestem na wsi, to myję twarz mydłem olejowym, ale we Wrocławiu to już tylko OCM czyli mycie samym olejem (olej bazowy plus olejki). Mydła na bazie olejów bardzo ładnie się pienią, mogą być używane do codziennej pielęgnacji. A najbardziej lubię hydrofilowe preparaty oczyszczające na bazie olejów. Nie są to stricte mydła, nie są to czyste mieszanki olejów bazowych i olejków eterycznych (do OCM). Są to mieszaniny wody i olejów z dodatkiem emulgatora. Skóra jest po nich świetnie oczyszczona, nawilżona i wygląda zdrowo, nie łuszczy się i nie swędzi. Wiele osób boi się olejów, zwłaszcza jeśli mają cerę tłustą i skłonną do trądziku/wyprysków. Nic bardziej mylnego. Gdy myjesz twarz silnymi detergenentami wysuszasz ją. Skóra i włosy tracą sebum, czyli warstwę ochronną. Pozornie uzyskujemy matową skórę. Pozornie, ponieważ wszystkie procesy zachodzą dużo głębiej. Po serii usuwania warstwy ochronnej, naskórek chce zabezpieczyć się przed czynnikami zewnętrznymi i zaczyna produkować coraz większe ilości sebum, a to automatycznie skutkuje pojawieniem się większej ilości zaskórników, pogłębieniem trądziku i nieestetycznym błyszczeniem. Włosy są przetłuszczone i skłonne do wypadania. Jeżeli nie chcecie lub nie możecie zrezygnować z detergentów, to zwracajcie uwagę na skład, bo różnice w wymywaniu NMF przez poszczególne substancje są bardzo duże. Jeżeli chodzi o SLES – zobaczcie jak blisko jest mu do wody. Zebrałam to w tabelkę:

Wymywanie składników NMF

SUBSTANCJA

WYMYWANIE [nmol/cm2]

Woda

40

SLES – Sodium Laureth Sulfate

76

Monofosforan alkilowy

84

SLS – Sodium Lauryl Sulfate

144

Potassium Laurate

164

Dbając o barierę naskórkową nie zapominajcie o zachowaniu właściwego pH. W kwaśnym środowisku naskórka dochodzi do zahamowania namnażania się drobnoustrojów. Tutaj bardzo istotne jest stosowanie toników, których zadaniem jest przywrócenie odpowiedniego pH. Po zastosowaniu produktów do oczyszczania zawierających detergenty to konieczność. Po olejowych nie, ponieważ oleje nie zaburzają fizjologicznego pH. Jeżeli nie chcecie się bawić w detergent + tonik, sięgajcie po płyn do higieny intymnej – jest łagodny i ma odpowiednie pH.

No dobrze, twarz umyta, broda wyprana – działamy dalej. Ale tu już zapraszam do części II – jest w niej kilka słów o olejowaniu brody (kosmetyki tajskie są tutaj nieocenione) i skóry pod zarostem, a także obowiązkowym elemencie pielęgnacyjnym jakim jest czesanie.

Bibliografia:

  1. Braun-Falco O., Plewig G., Wolff H.H., Burgdorf W.H.C.: Budowa i funkcja skóry. In: Dermatologia, t. I. Wydawnictwo Czelej, Lublin 2002, 671–680.

  2. Willis C.M., Shaw S., de Lacharriere O., Baverel M., Reiche L., Jourdain R. et al.: Sensitive skin: an epidemiological study. Br. J. Dermatol. 2001, 145, 258–263.

  3. Loden M: The clinical benefit of moisturizers. J. Eur. Acad. Dermatol. Venereol. 2005, 19, 672–688.

  4. Czarnecka-Operacz M.: Sucha skóra jako aktualny problem kliniczny. Post. Derm. Alergol. 2006, 23, 49–56.

  5. Wojnowska D., Chodorowska G., Juszkiewicz-Borowiec M.: Sucha skóra – patogeneza, klinika i leczenie. Post. Derm. Alergol. 2003, 20, 98–105.

  6. Pons-Guiraud A.: Dry skin in dermatology: a complex physiopathology. J. Eur. Acad. Dermatol. Venereol. 2007, 21, Suppl. 2, 1–4.

  7. Placek W., Kałużna L., Górnicki A., Zegarska B., Krzyżyńska-Malinowska E.: Wpłw wybranych emolientów na przeznaskórkową utratę wody (TEWL). Derm. Estet. 2004, 6, 95–99.

  8. Nakagawa N., Sakai S., Matsumoto M., Yamada K., Nagano M., Yuki T. et al.: Relationship between NMF (lactate and potassium) content and the physical properties of the stratum corneum in healthy subjects. J. Invest. Dermatol. 2004, 122, 755–763.

  9. Wertz P.W.: Lipids and barrier function of the skin. Acta Derm. Venereol. Suppl. (Stockh), 2000, 208, 7–11.

  10. Szmurło A.: Rola lipidów naskórkowych w prawidłowym funkcjonowaniu bariery naskórkowej. Dermatologica, 2006 (7), 53–56.

  11. Imokawa G.: Lipid abnormalities in atopic dermatitis. J. Am. Acad. Dermatol. 2001, 45, Suppl. 1, 29–32.

  12. Downing D.T., Wertz P.W., Stewart M.E.: The role of sebum and epidermal lipids in the cosmetic properties of skin. Int. J. Cosmet. Sci. 1986, 8, 115–123.

  13. Konopacka-Brud I., Brud W.S., Chrząszcz M. 1998.Olejki eteryczne jako substancje czynne w kosmetyce i dermatologii, Aromaterapia, Biuletyn Kosmetologiczny, 1, 31-35. Lawrence B.M. 2007. Mint: The Genus Mentha. CRC Press, Boca Raton, FL.

  14. M.T. Evangelista, F. Abad-Casintahan, L. Lopez-Villafuerte: The effect of topical virgin coconut oil on SCORAD index, transepidermal water loss, and skin capacitance in mild to moderate pediatric atopic dermatitis: a randomized, double-blind, clinical trial. Int J Dermatol. 2014 Jan;53(1):100-8.

  15. V.M. Verallo-Rowell VM, K.M. Dillague, B.S. Syah-Tjundawan: Novel antibacterial and emollient effects of coconut and virgin olive oils in adult atopic dermatitis, Dermatitis. 2008 Nov-Dec;19(6):308-15.

  16. V.M. Verallo-Rowell, S.S. Katalbas, J.P. Pangasinan: Natural (Mineral, Vegetable, Coconut, Essential) Oils and Contact Dermatitis, Curr Allergy Asthma Rep. 2016 Jul;16(7):51

  17. C.L. Burnett, W.F. Bergfeld, D.V. Belsito, C.D. Klaassen, J.G. Marks, R.C. Shank, T.J. Slaga, P.W. Snyder, F.A. Andersen: Final report on the safety assessment of Cocos nucifera (coconut) oil and related ingredients, Int J Toxicol. 2011 May;30(3 Suppl):5S-16S. doi: 10.1177/1091581811400636.

  18. Zielińska, I. Nowak: Kwasy tłuszczowe w olejach roślinnych i ich znaczenie w kosmetyce, CHEMIK 2014, 68, 2, 103–110