Pielęgnacja cery naczynkowej

Hesperydyna i diosmina w pielęgnacji cery naczynkowej

Pielęgnacja cery naczynkowej – flawonoidy w kosmetykach I cz.

Będąc ostatnio w gabinecie kosmetycznym poprosiłam o zabieg uszczelniający naczynia włosowate. Wiele kobiet boryka się z cerą naczynkową, pajączkami i rumieniem. Pielęgnacja cery naczynkowej wymaga cierpliwości, determinacji i odpowiednich preparatów. Kosmetolog zaaplikowała mi hesperydynę i diosminę, a ja od razu po przyjściu do domu zanurkowałam w dostępnej literaturze naukowej. Przede wszystkim zaintrygowała mnie sama zdolność do przenikania przez skórę tych dwóch składników. Bo sam fakt aktywności farmakologicznej jest raczej przebadany i nie budzi wątpliwości, jednak dotyczy formy doustnej stosowanej przede wszystkim w chorobach żył kończyn dolnych. Przy aplikacji na skórę problemem jest zawsze wchłanianie.

Ale może na początek kilka słów o samych składnikach. Hesperydyna i diosmina to fitoflawonoidy. Z kolei fitoflawonoidy są związkami należącymi do bardzo szerokiej grupy zwanej fitochemikaliami lub chemikaliami roślinnymi.  Znamy ponad 5000 odmian flawonoidów, a w jednym produkcie spożywczym mogą znajdować się setki flawonoidów. Flawonoidy najczęściej reklamowane są jako przeciwutleniacze, jednak naukowcy podkreślają, że u podstaw ich korzystnego działania na skórę jest zdolność do absorbowania światła ultrafioletowego (UV) i modulowania szlaków sygnałowych.

Ale wróćmy do ich dostępności biologicznej.  Zjadane razem z posiłkiem ulegają metabolizmowi pierwszego przejścia zarówno w przewodzie pokarmowym jak i w wątrobie.  Dochodzi do znacznej modyfikacji cząsteczki, stąd wniosek, iż biologiczne działanie metabolitów flawonoidów prawdopodobnie różni się od macierzystego związku. Flawonoid, który dociera do naczyń po aplikacji na skórę może dawać inne efekty, ponieważ on ulega jedynie metabolizmowi skórnemu. Oczywiście przy założeniu, że zmetabolizowana cząsteczka dociera do miejsca działania. Skóra dysponuje swoistymi peptydowymi transporterami, a badania na wielu flawonoidach potwierdzają ich efektywność. Skuteczność flawonoidów została udowodniona na poziomie reagowania z receptorami estrogenowymi (fitoestrogeny), oraz hamowania kinazy tyrozynowej (hamowanie syntezy melaniny).  To dlatego receptury naszych kosmetyków są bogate we flawonoidy, a w tym fitoestrogeny.

Dla hesperydyny i diosminy nie ma tak jednoznacznych badań. Dawki biologicznie czynne są łatwo osiągalne, ale często wymagają specyficznych rozpuszczalników i promotorów wchłaniania. Dochodzi jeszcze odpowiednie pH oraz nośnik. Nie jest to takie proste,  dlatego skuteczność produktów miejscowych zawierających te związki, zarówno leków i kosmetyków, wymaga dalszych, bardzo zaawansowanych badań.  Nie mniej walczyć z naczynkami trzeba, witamina K i flawonoidy to póki co jedyni nasi sojusznicy.

Większość informacji na temat flawonoidów i ich wpływu na zdrowie skóry dotyczy efektów fotoprotekcyjnych. Mówimy tutaj zarówno o doustnej suplementacji jak i podawaniu miejscowym. Inne funkcje to uszczelnianie naczyń krwionośnych, a więc bardzo korzystny wpływ na  przepuszczalność i kruchość kapilar. To działanie może zmniejszyć tworzenie się teleangiektazji (małe rozszerzone naczynia krwionośne w pobliżu powierzchni skóry) i wybroczyny (małe czerwone plamki spowodowane przez pęknięte naczynia włosowate lub naczynia krwionośne).

Pielęgnacja cery naczynkowej jest niezmiernie trudna. Temat mnie bardzo zaciekawił, będę nadal szukała doniesień naukowych na temat wpływu flawonoidów aplikowanych zewnętrznie na stan skóry naczynkowej.  Tymczasem w kolejnym artykule bardzo dokładnie opiszę Wam mechanizm fotoprotekcji.

Co stosujecie na pękające naczynka na twarzy? Macie jakieś sprawdzone kosmetyki?

Zapraszam na kolejny wpis o flawonoidach🙂

2 thoughts on “Hesperydyna i diosmina w pielęgnacji cery naczynkowej

  1. Stosuję tylko to, co jeszcze bardziej nie podrażnia , ponieważ do tej pory nie znalazłam żadnego sojusznika. Dla mnie cudem jest każdy kosmetyk, po którym nic nie piecze i nie mam rumieńców. I teraz trochę „ podlizywania” będzie 😊 kokony z jedwabnika , krem ryżowy i maseczka z białej glinki sprawiły, że moja twarz w końcu jest jaśniejsza. Pozdrawiam serdecznie

    • Dzień dobry Pani Gabrysiu:)
      Fantastycznie to słyszeć, bardzo się cieszę 🙂 Pamiętam, że kupiła Pani glinkę z białą herbatą i oczarem – bogactwo polifenoli i innych związków o działaniu kojącym. Oczar działa silnie przeciwzapalnie. Z kolei krem ryżowy to zbawienie dla wielu cer – bardzo mnie cieszą wszystkie sygnały od Klientek. A od Pani szczególnie, bo wiem jak „trudną” ma Pani skórę. Miłego dnia Pani Gabrysiu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *